1/24/2021

Komin, kaloryfer i wszędobylska wilgoć w małym pokoju i remont na całego.





















Problem z wodą i wilgocią istnieje, firma z którą się umawiałam na zbadanie sprawy i wstępne podsumowanie prac, wykonanie kosztorysu niestety do dziś się nie pokazała. Wychodzę z założenia że mnie zignorowali . No trudno jak ma to zrobić partacz to wolę sama popracować nad tym problemem.
Decyzja podjęta, robimy na wiosnę podwójny drenaż francuski ok.1,5 m, od domu. Jeden na ok 50 cm, drugi na 2,60 m. Równo lub lekko poniżej najniższego fundamentu. Teren jest gliniasty i osadzony u podnóża zbocza więc fundament ma charakter schodkowy. Zrobiło się trochę zimno więc czekamy do wiosny. A na razie małymi krokami z pomocą czasem męża, czasem syna, zaczynamy działać. Wilgoć przestała podchodzić i materiał który kupiłam już dawno, trzeba wykorzystać.
Postanowiłam położyć płytki ceramiczne, ryzykuję że może jeszcze podejść woda. Tęsknimy za minimum normalności.
Zdecydowaliśmy nie obniżać poziomu, czyli przy wysokości 1,80 m. Syn będzie mieć pokój. A nasz fotograf artysta sporo będzie dokumentować.

Stanęliśmy przed wyzwaniem położenia nowej powierzchni podłogowej.
Ze względu na kiepski dostęp do dobrego fachowca, który byłby na już dyspozycyjny.
Trudno, zaczęłam się doktoryzować i ruszyłam po materiały.
Zakupiłam: :
- PŁYN GRUNTUJĄCY 5 l.
- SZPACHELKI
- PĘDZLE - Małe Ławkowce
- WASERWAGA 1,50 m.
- MŁOTEK
- PRZECINAK
- PACA DO NAKŁADANIA KLEJU
- MIESZADŁO DO KLEJU
- WIERTARKA
- ŚREDNIA KIELNIA
- ZNACZNIKI DYSTANSOWE (ja użyłam zapałek )
- KLEJ DO PŁYTEK ( ja wzięłam najzwyklejszy na który jest popyt)
- MASZYNKĘ DO CIĘCIA PŁYTEK
- TARCZĘ DIAMENTOWĄ DO KĄTÓWKI
- WIADERKO
- MŁOTEK GUMOWY
- FUGA
- GUMA DO rozprowadzenia FUGI w szczeliny między płytkami
- GĄBKA do usuwania nadmiaru i oczyszczania fugi

Wybrałam na całe mieszkanie jednakowy rodzaj podłoża. Moim wyborem są płytki drewnopodobne które
niespecjalnie są moim szczytem marzeń. Przeważyła estetyka, posiadanie psa i kota i dużego ogrodu w którym często przebywamy a glina wszędobylska którą przy różnych pracach wnosimy do domu na butach i podłoga drewniana niestety odpada. Pomocni przy zakupach byli panowie z sklepu budowlanego, wystarczyło podać wymiary i dobrali odpowiednie składniki. Instrukcję o grubości kleju i przygotowaniu podłoża zdobyłam na zasadzie "kawał języka za przewodnika ". Pytałam znajomych, zasięgnęłam wiedzy tajemnej z książek w bibliotece, jak też poszperałam w intrenecie.
Oczyszczaliśmy ze starej podłogi i lepiku przez tydzień dłutkiem, młotkiem i szpachelkami, odbiliśmy centymetr po centymetrze. Zastosowałam na oczyszczoną powierzchnię grunt dla lepszej przyczepności, według zaleceń producenta.
Zaczęłam od położenia pierwszego pasa kleju w wejściu do pokoju i posmarowałam płytki cienką warstwą,
klej nakładałam pacą z ząbkami. Sprawdzam poziom po przyklejeniu płytki waserwagą i jak się waha to lekko
stukam motkiem gumowym lub dokładałam kleju i zakładam znaczniki dylatacyjne, układam płytki w stronę
okna .



A że mam ścianę tak krzywą jak brzegi Dunaju to efekt braku nadzoru budowlańców w latach 70 tych, albo za dużo wody ognistej.
A teraz muszę się nieźle nagimnastykować i docinać różnych wielkości płytki. Różnice są od 2-15 centymetrów na każdej ze ścian.
Teraz byłabym mądrzejsza o to doświadczenie i położyłabym płytki w karo czyli na skos wtedy mniej są widoczne nierówności ścian.
Zostaje wykończenie spoin fugą ale to jak dobrze wyschnie klej, czekałam 3 dni. Powierzchnia spełnia wymogi higieny i ciągłe ulepszanie pomieszczeń, żadna dotychczas nie odpadła. Jedynie zrobiłam błąd biorąc te same płytki z rożnych partii gdyż są niewielkie różnice w wielkości i grubości płytki co częściowo zaważyło na równej fudze. Musiałam improwizować z fugą a efekt czasem zaskakuje naszych gości bo są przekonani że to panele lub drewniana podłoga.
za nim dojdę w tym pomieszczeniu do zaplanowanego pełnego etapu wykończenia to jeszcze trochę czasu minie.
Zbyt duża wilgotność podmurówki spowodowała pleśnienie ścian pod rygipsem i musiałam go ściągnąć, zatem postanowiłam zacząć od podstawowej rzeczy jaką mam w tym pokoju czyli komin i wyczystka.
Do komina udało się nająć firmę która go wyremontowała i podłączyła do pieca.


PRZENIESIENIE KALORYFERA

A także został wymontowany kaloryfer który i tak musiałabym przenieść, był usytuowany na ścianie wewnętrznej przy kominie na przeciwko okna co nie dawało efektu ciepła co według praw fizyki było do przewidzenia.                          
Przygotowałam zakupione narzędzia i instalacyjne podzespoły, łatwość podłączania na klik bez udziału hydraulika to jest wyzwanie ale wcale nie trudne jak się ma instrukcję montażu no i trochę wiedzy podstawowej na temat przepływu wody w CO. Firma Wavin była w tym bardzo pomocna. Otrzymałam katalog i
niezbędne instrukcje. 
Przygotowałam potrzebne podzespoły do montażu kaloryfera, odmierzyłam konieczne długości rur i przycięłam specjalnie do tego dostosowanym przecinakiem ;można powiedzieć cos na kształt nożyc .

Przekrój rury po przycięciu ma niewielkie zadziory i koniecznie trzeba je przetrzeć papierem ściernym ja użyłam gradacji nr. 200
Po oczyszczeniu i wyrównaniu krawędzi konieczne jest umieszczenie tulei, która działa na zasadzie kliknięcia przy podłączeniu z podzespołem łączącym np. z kolankami  które widać na zdjęciu obok. Te kolanka podłączyłam do rur miedzianych bezpośrednio gdyż są kompatybilne z tym systemem wystarczyło obciąć ringiem rury miedziane i lekko je poddać gradacji aby wyrównać ostre krawędzie i założyć kolanka - przy zakładaniu słyszalny jest klik który świadczy o poprawnym założeniu Przeciągnęłam rury za stelażem wypuszczając je kolankiem bosym i złączką tu użyłam kombinacji choć można było to zrobić prościej no ale cóż brakło mi tulei i  kolanka zwykłego poszłam do sklepu i co się okazało ze juz nie zamawiają bo nie ma zbytu trochę to mnie zdziwiło gdyż system jest szybki i czysty w montażu i jak ja jako laik uznałam go za super instalacje to czemu hydraulicy tego nie używają . Sądzę że, 
1) za szybko by skończyli pracę no i zysk ?
2) przecierki rur wymagają jedynie dokładności aby nie zostawiać żadnych nierówności jak opiłków a tu pewnie trochę kiepsko. 
Posiłkowałam się tym co posiadam i co mi zostało po poprzednim montażu trzech kaloryferów  grzejnik podłączony, choć odwrotnie innego nie mam i uchwyty widać.  Zastosowałam nóżki i nie wieszałam na ścianie gdyż na podmurówce to kiepski pomysł tym bardziej że ja z tej strony wzmacniałam ścianę a ingerencja mogłaby osłabić i wolę nie ryzykować. A jak skończę remont to grzejnik będzie w ażurowym stelażu drewnianym. Jak na laika i kobietę to wyszło "po japońsku jako tako" i tanio. 
Za przeniesienie kaloryfera w 2013r gość zaśpiewał mi koło 10stówek(zrezygnowałam) Nie licząc pracy i czasu jaki  poświęciłam w 2020 roku wydałam na materiał trochę ponad 180zł.
Twierdzę iż "system Hep2o"jest łatwy w montażu i od 2014 roku sprawdza się bez awaryjnie, łatwo się go składa niczym klocki lego. 

Remont kuchni gospodarczej na użytek codzienny

 Kuchnia 2013 r. wrzesień

Z ciekawości świata i technologii nie są dla mnie nie do zdobycia. Tak jak w kuchni, wiecznie eksperymentuję z pomocną radą fachowców wprowadzam realne kształty odpowiadające mojemu gustowi a czy to jest tak super nie wiem mnie odpowiada i kropka.



Zaczynamy od  wymiany rur, łatania ścian, wymiany podłogi.


 Usunięcie starej kanalizacji i drenaż wewnętrzny, na to podbeton, izolacja, ocieplenie i wylewka. 

 Malowanie szpachlowanie wyprawki itp. Po miesiącu nakładanie podłogi właściwej.

 Jeszcze zostało  odpowiednie oświetlenie pod szafkowe, półki i piekarnik, zmywarka ale to w trakcie będzie uzupełniane i wyprowadzenie nierówności ścian no ale to przy okazji . Własnie znowu nas zalało i kombinuję jak tu wyjść bez tracenia zbyt dużych nakładów finansowych aby sytuację zniwelować do zera.
 Drzewo z ubiegłego roku się kończy i trzeba pomału pomyśleć o zimie. A tu trzeba na bieżąco osuszać  heh ... mogliśmy przekształcić nasz zakątek na pływalnię ! mniej kłopotów a nie remont do stanu pierwotnego. A może tylko tak mi się wydaje uff-ff....

Dziś idę zorientować się w cenach czegoś na podmurówkę co by nie było higroskopijne a dobrze zabezpieczało przed dalszą erozją.

Sierpień 2018 r.
Już trzecie podtopienie, tym razem rura żeliwna pękła w łazience siostry. A efektem grawitacyjnym zjawiła się u nas woda i stała sobie i wsiąkała przez tydzień. Co nie napawało mię szczęśliwością jak to zastałam. Za tydzień mam gościa a tu cuchnie i wilgoć, tapeta zwisa, wyrastają dziwne wąsiki ze ścian. Miałam nadzieję że po remoncie u syna trochę odpocznę i niestety. Pomocy z znikąd, każdy zajęty a tu trzeba się brać do odświeżania. Zrobiłam rozeznanie i na początek poszłam kupić tabletki przeciwbólowe i wapno w płynie 5 l. do malowania i dezynfekcji ścian. Poodsuwałam szafki i wszelki sprzęt. Zapaliłam w piecu ,otworzyłam okna i suszę, odświeżam i zmywam, zabezpieczam. Nie mam siły sama za wiele wskórać. Zamawiam płyty farmacel nie ma innego wyjścia. Ponowny remont kuchni, muszę przenieść na  inny termin. Optymalnym będzie lato i pomału zbieram wszelkie materiały i troszeczkę wprowadzę zmian. Byłam zmuszona wyrzucić dwie szafki i półkę gdyż zainfekowały się pleśnią. I taki to psikus nie dane mi się poobijać. 

2/06/2020

Ciastka z jabłkiem w 15 min

Nadciągają niespodziewani goście -  "ale poruta nic do spucniecio do kawy w ty chacie ".

Nic podobnego, jeżeli masz schowane ciasto francuskie w zamrażalniku może być kupne z ''robala''. i do dzieła w mgnieniu oka lądują w piekarniku i szybciutko na stole z kawą a są pachnące i mniamniuśne :)




Składniki na 4 osoby:
ciasto francuskie jeden rulonik 
1,1/2 jabłka
3 łyżki cukru
cukier puder do oprószenia
cynamon


Jabłka obieram, kroję na ćwiartki, usówam gniazda nasienne. Płuczę w miseczce z zimną wodą z dodatkiem cytryny, aby nie czerniały.
Ciasto odwijam z foli i pozostawiam do rozmrożenia na 15-20 min (chyba że świeżo zrobione lub kupione) . Po odtajnieniu delikatnie rozwijam ciasto z pergaminu. A płat ciasta sklepowego dzielę na 6 części. W tak podzielone ciasta na środku układam po cząstce jabłka i przyprószam łyżeczką cukru i szczyptą cynamonu. Sklejam rogi przeciwległe razem ze sobą na środku w formę koperty. Nie sklejając boków. Układam na blaszce oprószonej  lekko mąką i na 15-20 min do piekarnika nagrzanego do 170*C lub do zrumienienia. 
Upieczone ciastka oprószam cukrem pudrem i goście zachwyceni smakiem i lekkością ciasta. A w domu unosi się lekko zapach cynamonu i przytulnego miejsca.

* można także pokroić mniejsze kwadraty i co drugi ponacinać, na jeden cały układać owoc mniejsze o połowę cząstki a drugim przykrywać lecz tu wskazane jest boki ciasta spodniego posmarować białkiem i docisnąć, aby wierzch dobrze się przykleił .  



7/05/2019

Prosty placek z owocem ''Reni''


U mnie  w zależności ile mam czasu i siły, nawet w upalne dni lata  jest ciastem pysznym i szybciutkim. Dziś robię go z czarną porzeczką. Zaraz pędzę ją zrywać.  

Składniki na małą blaszkę:
4 jajka
10 łyżek cukru
szczypta soli
10 łyżek oleju
łyżeczka proszku do pieczenia 
10 łyżek mąki
1-2 szklanek owocu

DWA SPOSOBY PRZYGOTOWANIA :

1. Expressowy: 
wrzucić wszystko do miski i zamieszać do połączenia wszystkich składników. Oczywiście jaja surowe i bez skorupek :)

2. Dłuższy:
 jajka wybić i utrzeć z cukrem na puszystą masę dodając szczyptę soli, powoli dodawać nadal miksując olej a na koniec mąkę połączoną z proszkiem do pieczenia i masa gotowa.

Do obydwóch możliwości przygotowujemy tak samo owoc /sezonowy/. Brytfankę smarujemy tłuszczem wykładamy pergaminem. 
Na dno rozsypujemy równomiernie owoc (jeżeli są to śliwki, kroimy je na ćwiartki). Pieczemy do ze złocenia czy przy brązowienia ok, 35/40 min. W zwykłym piekarniku nagrzanym na 170*C /200 max
Po upieczeniu tego ciasta w małej brytfance lub z podwójnej ilości składników na dużej nie trzeba go po upieczeniu kroić i składać.
 A po wystudzeniu prószymy cukrem pudrem. 
Ten placek zrobiłam inaczej niż zwykle na dużej blaszce
a z porzeczką jest nieco kwaskowy.
 Przekroiłam po wystygnięciu zdjęłam pergamin
i nałożyłam owocem do siebie.
Posypany j/w cukrem pudrem jest pyszny. 
Smacznego. 


E.S.

4/28/2019

Krem szparagowy

,,Tej w kaście na Bernardynie do spucnięcio szparag i redyska a dzie drzuzgowka ?,,


Szparagi prawidłowo przechowywane są bardzo smaczne a tak to wygląda na straganie w zacienionym miejscu w skrzynkach z zanurzonymi lekko końcówkami w zimnej wodzie.
Powiązane razem w pęczkach wyglądają i są śwież
e.

Zielone szparagi są zdrowe, posiadają znaczne ilości witamin i mikroelementów a po sezonie zimowym wręcz są wskazane. Te nowalijki są zapowiedzią dobrej zdrowej uczty z dań na przemian z truskawką.
Tak oto powinno się przechowywać na straganie przed sprzedażą to warzywo aby nie traciło właściwości. Południe Polski nie stosuje tych metod, komu o tym mówię jest zdziwiony a potem twierdzi iż są gorzkie i łykowate. Ja znalazłam sposób na szparaga z ROBALA, ponieważ już są przeważnie przywiędłe. A nigdzie indziej ich nie otrzymam. Kupuję tylko zielone bo białe szparagi jak już są, to kolorem nie przypominają bieli tylko róż przechodzący w fiolet a to oznaka ich gorzkości.
Zielone szparagi po przytośtaniu do domu, wkładam na 10 min do lodowatej wody po czym wyciągam i zawijam ścierką lnianą i do lodówki na co najmniej 4 godziny. 


składniki:
2 l. wody
1,1/2 szklanki włoszczyzny mrożonej
1/2 piersi z kurczaka
1 łyżka cukru
1 łyżka soli
pieprz do smaku
200 ml. śmietanki lub śmietany b/l(według uznania)
1 szt. pęczka pietruszki


Od wrzenia włoszczyznę mrożoną gotuję ok. 20 min, razem z 1/2 piersi z kurczaka uprzednio wypłukaną i pokrojoną na mniejsze kawałki.
W trakcie gotowania przygotowuję szparagi, płuczę, odcinam końcówki około 3 cm. i wyrzucam bo są zbyt zdrewniałe nadają się tylko te wyższe partie. Szparagi kroję na mniejsze części a odkładam główki. Stopniowo wrzucam na gotująca się potrawę pokrojone cząstki czas ok 6-7 min. po czym miksuję blenderem. Gdy jeszcze lekko mruga potrawa dodaję główki szparag po 5 min. wrzucam pietruszkę i słodką śmietankę b/l posypuję groszkiem ptysiowym jak go mam lub daję łyżkę gęstej śmietany b/l doprawiam pieprzem, razem z rodzinką uwielbiamy takie smaki na przednówku, pachną świeżością i ciepłem.
To otwierająca się paleta barw i smaków.
(można zmiksować bez mięsa ale wtedy zagęszczamy kaszką manną: na 4 osoby 4 łyżki kaszki manny) a mięsko pozostaje tzw. wkładką.

Smacznego.



2/02/2019

Kobieta w akcji



Drenaż
Problem z wodą i wilgocią istnieje, firma z którą się umawiałam na zbadanie sprawy i wstępne podsumowanie prac, wykonanie kosztorysu niestety do dziś się nie pokazała. Wychodzę z założenia że mnie zignorowali. No trudno jak ma to zrobić partacz to wolę sama popracować nad tym problemem.
Decyzja podjęta, robimy na wiosnę podwójny drenaż francuski ok.1,5 m, od domu . Jeden na ok 50cm, drugi na 2,60 m. Równo lub lekko poniżej najniższego fundamentu. Teren jest gliniasty i osadzony u podnóża zbocza wiec fundament ma charakter schodkowy .
Zrobiło się trochę zimno więc czekamy do wiosny. A na razie małymi krokami z pomocą syna i męża zaczynamy działać. Wilgoć przestała podchodzić i materiał który kupiłam już dawno, trzeba wykorzystać.
Postanowiłam położyć płytki ceramiczne ryzykuję że może jeszcze podejść woda , tęsknimy za minimum normalności. Zdecydowaliśmy nie obniżać poziomu czyli przy wysokości 1,80 m. Syn będzie mieć pokój . A nasz fotograf artysta sporo będzie dokumentować.

Kobieta w akcji - a stary dom wymaga wielu odświeżeń
pokój I
Stanęliśmy przed wyzwaniem położenia nowej powierzchni podłogowej. Ze względu na kiepski dostęp do dobrego fachowca, który byłby na już dyspozycyjny. Trudno, zaczęłam się doktoryzować i ruszyłam po materiały.
- PŁYN GRUNTUJĄCY  5l.
- SZPACHELKI 
-PĘDZLE MAŁE ŁAWKOWCE
- WASERWAGA   1,50 m.
- MŁOTEK 
- PRZECINAK
- PACKA DO NAKŁADANIA KLEJU 
- MIESZADŁO DO KLEJU 
- WIERTARKA
-ŚREDNIA KIELNIA 
- ZNACZNIKI DYSTANSOWE  (ja użyłam zapałek )
- KLEJ DO PŁYTEK ( ja wzięłam najzwyklejszy na który jest popyt) 
- MASZYNKĘ DO CIĘCIA PŁYTEK
- TARCZĘ DIAMENTOWĄ DO KĄTÓWKI
- WIADERKO
- MŁOTEK GUMOWY
- FUGA
- GUMA DO FUGI
- GĄBKA

Wybrałam rodzaj podłoża na całe mieszkanie jednakowy. Moim wyborem są płytki drewnopodobne które nie specjalnie są moim szczytem marzeń. Przeważyła estetyka, posiadanie psa i kota i dużego ogrodu w którym często przebywamy a glina wszędobylska którą przy różnych pracach wnosimy do domu na butach i podłoga drewniana odpada. Pomocni przy zakupach byli panowie z sklepu budowlanego, wystarczyło podać wymiary i dobrali odpowiednie składniki. Instrukcję o grubości kleju i przygotowaniu podłoża zdobyłam na zasadzie "kawał języka za przewodnika ". Pytałam znajomych, zasięgłam wiedzy tajemnej z książek w bibliotece, jak też poszperałam w internecie.
Oczyszczaliśmy ze starej podłogi i lepiku przez tydzień dłutkiem, młotkiem i szpachelkami. Odbijaliśmy centymetr po centymetrze, zastosowałam na oczyszczoną powierzchnię grunt dla lepszej przyczepności.
Zaczęłam od położenia pierwszego pasa kleju w wejściu do pokoju i posmarowałam płytki cienką warstwą, klej nakładałam pacą z ząbkami. Sprawdzam poziom po przyklejeniu płytki waserwagą i jak się waha to lekko stukam motkiem gumowym lub dokładałam kleju i zakładam znaczniki dylatacyjne, układam płytki w stronę okna.
A że mam ścianę tak krzywą jak brzegi Dunaju, to efekt braku nadzoru budowlańców w latach 70 tych albo za dużo wody ognistej. A teraz muszę się nieźle nagimnastykować i docinać różnych wielkości płytki. Różnice są od 2-15 centymetrów na każdej ze ścian. Teraz byłabym mądrzejsza o to doświadczenie i położyłabym płytki w karo czyli na skos wtedy mniej są widoczne nierówności ścian. Zostaje wykończenie spoin fugą ale to jak dobrze wyschnie klej, czekałam 3 dni. Powierzchnia spełnia wymogi higieny i ciągłe ulepszanie pomieszczeń, żadna nie odpadła. Jedynie zrobiłam błąd biorąc te same płytki z rożnych partii gdyż są niewielkie różnice w wielkości i grubości. Częściowo zaważyło na równej fudze, musiałam  improwizować a efekt końcowy i tak niezły, zaskakuje naszych gości są przekonani że to panele lub drewniana podłoga.

Kuchnia

Kuchnia 2013 r. wrzesień
Z ciekawości świata i technologii nie są dla mnie nie do zdobycia. Tak jak w kuchni, wiecznie eksperymentuję z pomocną radą fachowców wprowadzam realne kształty odpowiadające mojemu gustowi a czy to jest tak super nie wiem mnie odpowiada i kropka.



 Od gorszego zaczynaliśmy. Wymiana rur, łatanie ścian, wymiana podłogi.


 Usunięcie starej kanalizacji i drenaż wewnętrzny, na to pod beton, izolacja, ocieplenie i wylewka. 

 Malowanie szpachlowanie wyprawki itp. Po miesiącu nakładanie podłogi właściwej.

 Jeszcze zostało  odpowiednie oświetlenie pod szafkowe, półki i piekarnik, zmywarka ale to w trakcie będzie uzupełniane i wyprowadzenie nierówności ścian no ale to przy okazji . Własnie znowu nas zalało i kombinuję jak tu wyjść bez tracenia zbyt dużo nakładów finansowych aby sytuację zniwelować do zera.
 Drzewo z ubiegłego roku się kończy i trzeba pomału pomyśleć o zimie. A tu trzeba na bieżąco osuszać  heh ... mogliśmy przekształcić nasz zakątek na pływalnię mniej kłopotów a nie remont do stanu pierwotnego. A może tylko tak mi się wydaje uff-ff....
dziś idę zorientować się w cenach czegoś na podmurówkę co by nie było higroskopijne a dobrze zabezpieczało przed dalszą erozją.

sierpień 2018 r.
Już trzecie podtopienie, tym razem rura żeliwna pękła siostrze w łazience. A efektem grawitacyjnym zjawiła się u nas woda i stała sobie i wsiąkała przez tydzień. Co nie napawało mię szczęśliwością jak to zastałam. Za tydzień mam gościa a tu cuchnie i wilgoć,tapeta zwisa, wyrastają dziwne wąski ze ścian. Miałam nadzieję że po remoncie u syna trochę odpocznę i niestety ... pomocy znikąd, każdy zajęty a tu trzeba się brać do odświeżania. Zrobiłam rozeznanie i na początek poszłam kupić tabletki przeciwbólowe i wapno w płynie 5 l. do malowania i dezynfekcji ścian. Po odsuwałam szafki i wszelki sprzęt. Zapaliłam w piecu ,otworzyłam okna i suszę,odświeżam i zmywam ,zabezpieczam. Nie mam siły sama za wiele wskórać. Zamawiam płyty farmacel nie ma innego wyjścia. Ponowny remont kuchni, muszę przenieść na  inny termin. Optymalnym będzie lato i pomału zbieram wszelkie materiały bo troszeczkę wprowadzę zmian. Byłam zmuszona wyrzucić dwie szafki i półkę gdyż zainfekowały się pleśnią. I taki to psikus nie dane mi się poobijać. 

kanalizacja i odpowietrzenie

  Remonty w domu który przez ok.. 30 lat był zaniedbany i nic w nim nie robiono mszczą się niemiłosiernie. Jedni dbają a drudzy maja w nawyk...